Jasielska „Bursa”, zlokalizowana przy ul. Za Bursą skrywa w swych murach miejsce owiane historią. W czasie II wojny światowej budynek, potocznie nazywany „Bursą”, stał się siedzibą gestapo. Dla mieszkańców Podkarpacia ta nazwa stała się synonimem tego co Warszawiakom wiązało się z terminem „na Szucha”. W dawnej piwnicznej celi jasielskiego gestapo powstała Izba Pamięci.

W suterenach mieściły się dwie cele, w których gestapowcy przetrzymywali przesłuchiwane osoby. W ścianach znajdowały się żelazne kajdany służące do przykuwania więźniów. Obok cel w piwnicach zlokalizowane były: kuchnia, pralnie, magazyny, łazienka oraz garaże. Na parterze, po lewej stronie od drzwi, znajdowała się wartownia, z której zamykano i otwierano kratę przy drzwiach wejściowych. Z tyłu znajdował się pokój z dalekopisem, sypialnia gestapowca Drzyzgi, kancelaria szefa tut. gestapo, Herbsta i biuro Krischoka. Następnie był magazyn żywności, za nim sala kasyna i biuro Matheusa. Na I piętrze, w prawym skrzydle była sypialnia szefa gestapo, dalej kasa i pokój noclegowy dla funkcjonariuszy.

W tych dwóch zachowanych celach więźniowie przebywali w okresie śledztwa, tutaj też czasami byli przesłuchiwani i torturowani. Spali na betonowej podłodze, niektórzy byli przykuci kajdanami do ścian. Wyżywienie otrzymywali znacznie gorsze niż w jasielskim więzieniu. Nie dostawali paczek od rodziny i nie mieli dostępu do lekarza więziennego. Tu zdarzały się przypadki śmierci, głównie na skutek tortur lub wycieńczenia. Najodważniejsi z więźniów ryzykowali ucieczką. Jednym z nich był Stanisław Wachowski ps. Jurand”. Wg niepotwierdzonych informacji z „Bursy” zbiegło kilku aresztowanych.